piątek, 4 października 2013

Rozdział 5

Obudziłam się po 7. Nie mogłam spać, dlatego wzięłam telefon i zaczęłam oglądać film. Po godzinie 9 postanowiłam się ogarnąć. Ubrałam się w to . Po godzinie 12 siedziałyśmy już w taksówce. Byłyśmy w drodze do restauracji. Coraz mocniej biło mi serce. Przed wejściem do budynku, miałam ochotę uciec daleko stąd, jednak coś mnie zatrzymywało. Nagle kierowaliśmy się w stronę pewnego stolika. Moja mama dokładnie wiedziała jak wyglądają Ci państwo. 
W końcu dotarliśmy. Mama zaczęła witać się z nimi a ja zastanawiałam się, skąd ich znam. Na pewno ich kiedyś widziałam. I wtedy mnie olśniło a zarazem zamurowało. Nie mogłam w to uwierzyć. To byli państwo Hernandez! Joaquim i Maria Creus. Rodzice Xaviego, człowieka którego podziwiałam. To niemożliwe.

- Dzień dobry. Proszę siadajcie – zaczął Joaquim. A każda z nas wykonała jego polecenie. Może czegoś się napijecie?- zasugerowała Maria.
-Dwie wody poprosimy– odpowiedziałam nadal będąc myślami gdzieś daleko stąd
- Wiktorio, nie wiesz jak bardzo się cieszymy, że przyjechałaś. To dla nas bardzo ważne – kontynuował Joaquim
- Nie wątpię. Dla mnie też jest to ważne, w końcu nie co dzień człowiek dowiaduje się, że jest adoptowany i jedzie poznać swoich biologicznych rodziców. W końcu przez całe życie, żył w kłamstwie. – powiedziałam z szyderczym uśmiechem. Nawet największemu wrogowi, nie życzę takiej sytuacji. Chce poznać prawdę, po to tu jestem- odparłam
- To było kiedy miałam 40 lat – zaczęła Maria. Wszystko układało się świetnie, byłam dumną matką czwórki dzieci. I wtedy lekarz oznajmił mi, że jestem po raz kolejny w ciąży. Byłam zaskoczona. Spadło to na nas jak grom z jasnego nieba, ale mimo to chciałam je urodzić. Wszystko zepsuło się po Twoich narodzinach. Okazało się, że dopadła mnie depresja poporodowa. Nie wiedziałam co robić. Wszystko było dla mnie obojętne. Nie byłam w stanie się Tobą opiekować ale też nie potrafiłam. I wtedy postanowiliśmy Cię oddać. Joaquim utrudniał wszystko, ale w końcu zrozumiał, że może się to źle skończyć dla mnie albo dla Ciebie. Nasi przyjaciele Kuba i Ewa, czyli Twoi rodzice, bardzo chcieli mieć dziecko i postanowiliśmy Cię im oddać. Byli szczęśliwi tak jak My, że masz rodzinę – mówiła ze łzami w oczach Maria
- Już wiem, byłam niepotrzebną zabawką, którą można od tak oddać bo się znudziła – powiedziałam. Wiki uspokój się – krzyknęła matka. Ja mam się uspokoić? Nie potrafię. Po prostu tak to odbieram i taka jest prawda. Nikt nie zastanawiał się jak będę się czuła, co z moimi uczuciami, gdy się o wszystkim dowiem – podniesiony ton głosu towarzyszył mi już dłuższy czas.
- Wiktorio, to nie tak. Byliśmy w kropce, nie wiedzieliśmy co robić. To była dla nas trudna sytuacja. Teraz wiemy, że to był cholerny błąd – zakończył pan Hernandez
- Chce Was zrozumieć, ale jest mi bardzo ciężko. A co z moim rodzeństwem? Jak to przyjęli? Nie chcieli mnie znaleźć, poznać, porozmawiać?
- Kiedy się narodziłaś Alex miał 20 lat a Oscar 16 byli już dorośli, Xavier miał 13 więc wszystko zrozumiał natomiast Ariadna miała 5 lat. Była małym dzieckiem. Chłopcy nie byli zadowoleni z tej decyzji, zaczęli nam się stawiać ale nie mogliśmy tego zmienić, było za późno. Naprawdę chcieli Cię poznać, ale zabroniliśmy im. Po pewnym czasie zrozumieliśmy co się stało i się obwinialiśmy. Mimo wszystko i tak wiedzieliśmy co się z Toba dzieje, jak rośniesz, czy jesteś szczęśliwa. Umówiliśmy się, że Twoi rodzice raz w roku będą pisali do nas z informacjami o Tobie. Zawsze byliśmy z Tobą. – zakończyła Maria
- Co takiego? Szpiegowaliście mnie? Trzeba było po tych 5-10 latach, kiedy żałowaliście decyzji, przyjechać i mi wszystko powiedzieć a nie. – zszokowana postepowaniem poszczególnych osób, wstałam i skierowałam się do wyjścia. Nikt za mną nie poszedł. Nadal kontynuowali rozmowę. Szłam przed siebie, trafiłam do pobliskiego parku. Usiadłam na ławce i zaczęłam rozmyślać nad swoim życiem. Nim się obejrzałam minęły 3h. Postanowiłam wrócić do hotelu. Tam czekała już na mnie mama Ewa. Zaczęliśmy rozmawiać na spokojnie. W trakcie padły miłe, ale również przykre słowa. Takiej szczerzej rozmowy nigdy z nią nie przeprowadziłam. Na koniec mama wręczyła mi pewną karteczkę. „ Wiktorio zrujnowaliśmy Ci życie wiemy, ze trudno będzie je naprawić, ale daj nam szansę. Chcemy byś była szczęśliwa. Przyjedź dzisiaj do nas, do Terrassy. Czekamy na Ciebie i na Ewę. Do zobaczenia”. Nie miałam wątpliwości, zamówiłam taksówkę i o 18 ruszyłyśmy w drogę.

Tymczasem w Polsce

W mieszkaniu Dominika robiło się coraz gwarniej. To dziś odbyć się miała kolejne spotkanie i pojedynek „mistrzów” w Fifę. To była rutyna, oczywiście gdy chłopcy mieli wolny czas. To sprawiało im dodatkowej frajdy, poza bieganiem za piłką na boisku. Tym razem na swojej głowie, 6 facetów miała Kasia. Do świętej trójcy dołączyli Kuba Kosecki , Kuba Rzeźniczak i Henrik Ojamaa . Współczułam jej trochę, bo każdy wie jak zachowują się mężczyźni, gdy dostaną to co lubią. Ale mimo wszystko, gdy chłopcy się spotykali panowała zupełnie inna atmosfera. Nikt nie odczuwał tego, że są to piłkarze, sławne osoby, każdy zachowywał się normalnie, nie gwiazdorzył ( snikersy nie były potrzebne xD) byli sobą. To zawsze mi się podobało w zawodnikach warszawskiej Legii. Okazało się, że Kasia nie będzie sama. Odwiedziła ją przyjaciółka Emilka . Dziewczyny znały się tylko pół roku ale wiedziały o sobie wszystko. Fanatyczka Legii. Przez pewien czas zakochana w Bartku, lecz potrafiła pogodzić się z prawdą i zakolegowała się z Wiktorią. Po pierwszej kolejce, najlepszym graczem okazał się Henrik, jego drużyna, pokonała pozostałe zespoły i uplasowała się na pierwszym miejscu w tabeli, ale do dopiero początek. Spotkanie trwało w najlepsze.

Rozdział ze specjalną dedykacją dla Mojej Kochanej Legionistki Kasi <3 Gdyby nie ona, rozdział byłby dopiero pod koniec weekendu :*

I w końcu jest. Mam nadzieje, że się spodoba. czekam na opinię  :)


8 komentarzy:

  1. Ojej,czytając ten początek miałam łzy w oczach o.o Ciekawe jak to będzie jak spotka braci i siostrę. *-*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ajaja, to się narobiło... ale ajaja, jestem za! Siostra Xaviego? awww, i love it! Uwielbiam ten rozdział, jest taki zaskakujący ^^ Czekam na więcej! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. proszę o więcej relacji co się działo w Polsce :) może coś ciekawego :D DZIĘKUJĘ :* ale jutro to ja liczę na kolejny :D

    OdpowiedzUsuń
  4. córka Hernandezów o.O o fak o.O
    No nieźle nieźle. A ten jej chociaż za nią tęskni ? Chcę wiedzieć ! <3
    I chce, żeby w końcu doszło do spotkania z Xavim <3

    OdpowiedzUsuń
  5. a myslalam ze ona bedzie kręcić się z Xavim a tu sie okazuje ze jest jej bratem ;d. Właśnie pisz wiecej o tym co sie dzieje w Polsce u Legionistów jak Wiki bedzie w Barcelonie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. wiecie co? nasza ukochana pisarka zapomniała hasła do bloga :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiktoria siostrą Xaviego ! ;oo Tego to sie nie spodziewałam ! A ja myślałam, że będą razem czy coś :(
    Pisz szybko następny i dużo weny życze! :*

    OdpowiedzUsuń
  8. 33 year-old Paralegal Isahella Brosh, hailing from Gaspe enjoys watching movies like "Charlie, the Lonesome Cougar" and Flying. Took a trip to Madriu-Perafita-Claror Valley and drives a Ferrari F2004. isc

    OdpowiedzUsuń