Noc była cudowna. Najwspanialsza ze
wszystkich, jakie do tej pory spędziłam z nim. Nie mówię, że poprzednie były
kiepskie, ale ta była wyjątkowa. Czyżby dlatego że przed wyjazdem? Oprawa też
była cudna. Nadal czułam zapach płatków róż, które znajdowały się na całym
łóżku. Plus był taki, że nie musiałam tego sprzątac. Wszystko zostawiłam na jego
głowie. Pospiesznie ubrałam się, wzięłam walizkę i skierowaliśmy się w stronę
lotniska. Tam czekali już rodzice. Szybkim ruchem przywitałam się z nimi i
wróciłam do Bartka. Nagle przez głośniki usłyszeliśmy informację:” Pasażerowie
udający się do Barcelony, zapraszamy do stanowiska odpraw numer 2”. To był ten
czas. Nagle rzuciłam się na szyję Bartkowi i zaczęłam płakać.
- Złotko, nie płacz – zaczął przy czym
mimowolnie otarł mi łzy. Mimo, że będziemy tysiąc km od siebie to i tak jestem
z Tobą. Będziemy ze sobą rozmawiać przez Skype’a więc ten czas szybko zleci.
Kocham Cię – skończywszy wypowiadać te słowa zaczęliśmy się całować. A pamiętaj
– zaczął. Daj mi znać czego się dowiedziałaś i jak tam jest i przede wszystkim
w nikim się nie zakochuj, zrozumiano? Bo ja dorwę każdego kto Cię będzie
podrywał
- hahaha. Zrozumiano skarbie! Nigdy! –
skwitowałam. A ty tez bądź grzeczny, bo wiesz ja tu mam swoich szpiegów i będę
wiedziała wszystko. Kocham Cię. To był nasz ostatni pocałunek. Nagle zniknęłam
za bramkami, wiedziałam, że teraz się zacznie coś nowego, ale czy to wyjdzie na
moją korzyść? To dopiero się okażę. Usiedliśmy na swoich miejscach i zaczęła
się około 2-godzinna podróż do Barcelony. Usadziłam się wygodnie i postanowiłam
zasnąć.
Dwie i pół godziny później
„Proszę zapiąć pasy podchodzimy do
lądowania” – usłyszeliśmy panią stewardessę. Po chwili już byliśmy na lotnisku
El –Plat w Barcelonie. Odprawa przebiegła szybko. Zabraliśmy bagaże i wyszliśmy
na zewnątrz.
- Witaj Barcelono – przywitałam to piękne
miasto. Mama złapała czym prędzej taksówkę i skierowaliśmy się pod wskazany
adres. W trakcie podróży wyciągnęłam telefon i napisałam sms’a do Beresia : „
Kotku właśnie jedziemy taksówką do hotelu. Tutaj jest tak pięknie. Sam zobaczysz
jak przyjedziesz z chłopakami na mecz. Tęsknie. Buziaki”. Poczułam się lepiej.
W radiu leciała moja ulubiona piosenka. Kiedy zaczęłam
sobie nucić pod nosem, kierowca spojrzał z uśmiechem i zaczął mówić po
katalońsku. Stwierdził, że ładnie śpiewam, ale to chyba było powiedziane z
grzeczności, bo prawda była inna. Przez okno taksówki podziwiałam zakątki
Barcelony. Wszędzie było pełno uśmiechniętych ludzi, podobało mi się takie
nastawienie. W końcu dojechaliśmy. Moim oczom ukazał się dość dziwny hotel Myślałam, że będę mieszkała w jakimś zwykłym mieszkaniu a nie w takim
ekskluzywnym. Stwierdziłam, że moi rodzice muszą mieć sporo kasy, chyba, że po
prostu chcieli mnie godnie przywitać. Wszystko się okaże. Zrobiłam zdjęcie
mojego dotychczasowego mieszkanka i wysłałam do moich ukochanych osób w Polsce.
Rozpakowawszy rzeczy, postanowiłyśmy iść z mamą zobaczyc najsłynniejszy kościół
w Barcelonie. Na szczęście było to tylko 5 min od naszego bloku. Sagrada Familia była imponująca. Zapierała dech w piersiach. Razem z przewodnikiem zwiedziliśmy
każdy jej zakątek. Teraz będę mogła się chwalić co widziałam. Mimo wszystko
najbardziej chciałam ujrzeć Camp Nou i miałam nadzieje, że to mi się uda.
Wróciwszy do hotelu, postanowiliśmy skorzystać z naszej oferty i coś przekąsić.
Jedzenie było przepyszne, a obsługa przemiła.
Wybiła 20. Włączyłam laptopa i od
razu weszłam na TT. Miałam tam z milion interakcji, które dotyczyły tego
samego. Zaczęłam czytać każdy po kolei. Dość często z mojej twarzy nie znikał
uśmiech.
Ostatni tweet był dodany z 5 s temu od Kamili: „Hermanita, nie ma Cię
w Polsce pół dnia a już bardzo tęsknię <3” – zaczęłam się szczerzyć do
monitora. „Też Cię kocham :*”- odpowiedziałam po czym zaczęłam oglądać fotki
Natalii na fejsie. Cała sesja zdjęciowa na Starówce. Wyglądała pięknie i tak
szczęśliwie z Tomkiem. Byli parą idealną. Nagle usłyszałam dźwięk dzwoniącego
połączenia na skypie. Ukazał mi się avatar Bartosza. Więc szybkim ruchem
akceptowałam połączenie i włączyłam kamerkę. Ukazał mi się wspaniały obraz . Był taki uroczy. Aż chciałam go schrupać. Rozmawialiśmy około 3 h. Było
świetnie. Dzień zleciał momentalnie szybko, nawet nie wiem kiedy. Jutro miałam
spotkać się z moimi „rodzicami”. Coraz bardziej obawiałam się tego. Miałam
nadzieje, że będzie wszystko dobrze. W końcu zasnęłam.
Jest kolejny rozdział. Miałam go dodać w piątek no ale trochę się przedłużyło. Moim zdaniem jest taki sobie no ale opinię pozostawiam Wam.