niedziela, 29 września 2013

Rozdział 4

Noc była cudowna. Najwspanialsza ze wszystkich, jakie do tej pory spędziłam z nim. Nie mówię, że poprzednie były kiepskie, ale ta była wyjątkowa. Czyżby dlatego że przed wyjazdem? Oprawa też była cudna. Nadal czułam zapach płatków róż, które znajdowały się na całym łóżku. Plus był taki, że nie musiałam tego sprzątac. Wszystko zostawiłam na jego głowie. Pospiesznie ubrałam się, wzięłam walizkę i skierowaliśmy się w stronę lotniska. Tam czekali już rodzice. Szybkim ruchem przywitałam się z nimi i wróciłam do Bartka. Nagle przez głośniki usłyszeliśmy informację:” Pasażerowie udający się do Barcelony, zapraszamy do stanowiska odpraw numer 2”. To był ten czas. Nagle rzuciłam się na szyję Bartkowi i zaczęłam płakać. 
- Złotko, nie płacz – zaczął przy czym mimowolnie otarł mi łzy. Mimo, że będziemy tysiąc km od siebie to i tak jestem z Tobą. Będziemy ze sobą rozmawiać przez Skype’a więc ten czas szybko zleci. Kocham Cię – skończywszy wypowiadać te słowa zaczęliśmy się całować. A pamiętaj – zaczął. Daj mi znać czego się dowiedziałaś i jak tam jest i przede wszystkim w nikim się nie zakochuj, zrozumiano? Bo ja dorwę każdego kto Cię będzie podrywał
- hahaha. Zrozumiano skarbie! Nigdy! – skwitowałam. A ty tez bądź grzeczny, bo wiesz ja tu mam swoich szpiegów i będę wiedziała wszystko. Kocham Cię. To był nasz ostatni pocałunek. Nagle zniknęłam za bramkami, wiedziałam, że teraz się zacznie coś nowego, ale czy to wyjdzie na moją korzyść? To dopiero się okażę. Usiedliśmy na swoich miejscach i zaczęła się około 2-godzinna podróż do Barcelony. Usadziłam się wygodnie i postanowiłam zasnąć.

Dwie i pół godziny później

„Proszę zapiąć pasy podchodzimy do lądowania” – usłyszeliśmy panią stewardessę. Po chwili już byliśmy na lotnisku El –Plat w Barcelonie. Odprawa przebiegła szybko. Zabraliśmy bagaże i wyszliśmy na zewnątrz.

- Witaj Barcelono – przywitałam to piękne miasto. Mama złapała czym prędzej taksówkę i skierowaliśmy się pod wskazany adres. W trakcie podróży wyciągnęłam telefon i napisałam sms’a do Beresia : „ Kotku właśnie jedziemy taksówką do hotelu. Tutaj jest tak pięknie. Sam zobaczysz jak przyjedziesz z chłopakami na mecz. Tęsknie. Buziaki”. Poczułam się lepiej. W radiu leciała moja ulubiona piosenka. Kiedy zaczęłam sobie nucić pod nosem, kierowca spojrzał z uśmiechem i zaczął mówić po katalońsku. Stwierdził, że ładnie śpiewam, ale to chyba było powiedziane z grzeczności, bo prawda była inna. Przez okno taksówki podziwiałam zakątki Barcelony. Wszędzie było pełno uśmiechniętych ludzi, podobało mi się takie nastawienie. W końcu dojechaliśmy. Moim oczom ukazał się dość dziwny hotel Myślałam, że będę mieszkała w jakimś zwykłym mieszkaniu a nie w takim ekskluzywnym. Stwierdziłam, że moi rodzice muszą mieć sporo kasy, chyba, że po prostu chcieli mnie godnie przywitać. Wszystko się okaże. Zrobiłam zdjęcie mojego dotychczasowego mieszkanka i wysłałam do moich ukochanych osób w Polsce. Rozpakowawszy rzeczy, postanowiłyśmy iść z mamą zobaczyc najsłynniejszy kościół w Barcelonie. Na szczęście było to tylko 5 min od naszego bloku. Sagrada Familia była imponująca. Zapierała dech w piersiach. Razem z przewodnikiem zwiedziliśmy każdy jej zakątek. Teraz będę mogła się chwalić co widziałam. Mimo wszystko najbardziej chciałam ujrzeć Camp Nou i miałam nadzieje, że to mi się uda. Wróciwszy do hotelu, postanowiliśmy skorzystać z naszej oferty i coś przekąsić. Jedzenie było przepyszne, a obsługa przemiła. 

Wybiła 20. Włączyłam laptopa i od razu weszłam na TT. Miałam tam z milion interakcji, które dotyczyły tego samego. Zaczęłam czytać każdy po kolei. Dość często z mojej twarzy nie znikał uśmiech. 
Ostatni tweet był dodany z 5 s temu od Kamili: „Hermanita, nie ma Cię w Polsce pół dnia a już bardzo tęsknię <3” – zaczęłam się szczerzyć do monitora. „Też Cię kocham :*”- odpowiedziałam po czym zaczęłam oglądać fotki Natalii na fejsie. Cała sesja zdjęciowa na Starówce. Wyglądała pięknie i tak szczęśliwie z Tomkiem. Byli parą idealną. Nagle usłyszałam dźwięk dzwoniącego połączenia na skypie. Ukazał mi się avatar Bartosza. Więc szybkim ruchem akceptowałam połączenie i włączyłam kamerkę. Ukazał mi się wspaniały obraz . Był taki uroczy. Aż chciałam go schrupać. Rozmawialiśmy około 3 h. Było świetnie. Dzień zleciał momentalnie szybko, nawet nie wiem kiedy. Jutro miałam spotkać się z moimi „rodzicami”. Coraz bardziej obawiałam się tego. Miałam nadzieje, że będzie wszystko dobrze. W końcu zasnęłam.



Jest kolejny rozdział. Miałam go dodać w piątek no ale trochę się przedłużyło. Moim zdaniem jest taki sobie no ale opinię pozostawiam Wam. 

4 komentarze:

  1. Podoba mi się, muszę ci powiedzieć ^^ Ale nie pogardziłabym dłuższymi rozdziałami :3

    OdpowiedzUsuń
  2. w koncu doleciala do pieknej Barcelony :) Az sama chce tam poleciec ;3 Fajny rozdzial i czekam na kolejny :D

    OdpowiedzUsuń
  3. I jest w Barcelonie! i jaki sweet tweet od Kamili. *-* Oglądając te zdjęcia i czytając wyobraziłam sobie nas w tym mieście!
    Pisz szybko,bo jestem ciekawa jak tam jej nowa rodzinka. :*

    OdpowiedzUsuń
  4. czytałam ten rozdział i nie skomentowałam -,- whyy ?!
    Barcelooooona <3 Masaaaaakra <3

    OdpowiedzUsuń