Promienie słońca wkradły się do sypialni.
Zapowiadał się piękny dzień. Zapach świeżo zmielonej kawy i pełnoziarnistego
pieczywa sprawiał, że czułam się jak w raju. Nagle poczułam jak ktoś delikatnie
muska moje wargi. Otworzyłam powieki i ujrzałam Go. Był nieziemsko przystojny.
Jego oczy, uśmiech, głos to wszystko w nim kochałam. Z dnia na dzień było coraz
piękniej. Był idealny. Wiele razy powtarzałam sobie, że mam ogromne szczęście,
że Go mam. Nie wyobrażałam sobie życia bez Bartka.
- Dzień dobry kochanie. Jak się spało?-
powiedział swoim słodkim głosem, po czym pocałował mnie po raz setny
dzisiejszego poranka
- Mhmmm. Bardzo dobrze. Miałam do tego piękny
sen, tylko ktoś mnie obudził
- Przepraszam słonko, ale mam coś dla
Ciebie – postawił przede mną to taca. Życzę smacznego – po
czym wręczył mi kwiatka z wazonu
- Bartuś za bardzo mnie rozpieszczasz, a
wiesz jak raz coś mi się spodoba to potem cały czas tego pragnę i nie daje za
wygraną – śmiejąc się wypowiedziałam, te słowa
- Dla mnie to sama przyjemność, a teraz
wcinaj śniadanko, bo Ci wystygnie – powoli kierował grzankę w stronę moich ust,
wiedział, że lubię takie romantyczne sceny. Podczas spożywania posiłku
zaczęliśmy się wygłupiać. Bawiliśmy się jak małe dzieci. Ale po jakimś czasie
zabawa przerodziła się w zupełnie coś innego. Dorośli nazywali to igraszkami,
które były bardzo przyjemne. Romantyczne chwile przerwał dźwięk telefonu. Była
to moja mama, która zapraszała nas na rodzinny obiad. W tym momencie nie
chciałam ruszać się z domu, ale wiedziałam, że nie mogę zawieźć rodziców. Tak
rzadko się w końcu widywaliśmy. Wcześniej jeszcze włączyłam komputer i weszłam
na tt, aby porozmawiać z Natalią albo Kamilą. Jak na złość żadnej nie było,
więc szybkim ruchem ręki zamknęłam laptopa.
Po około 30 minutach podróży byliśmy na miejscu. Jak zawsze przywitała nas moja mama. Była bardzo szczęśliwa, że w końcu udało mi się znaleźć tak porządnego faceta jakim jest Bartek. Wiedziała, że na taką miłość czekałam całe swoje życie. Cieszyła się razem ze mną. Ale dziś wyglądała na jakąś przygnębioną. Zaczęłam się o nią martwić. Dopytywałam każdego, ale moje próby nie odniosły skutku. Jeszcze przed wyjazdem postanowiłam iść do swojego dawnego pokoju i zabrać parę rzeczy. Wracając na dół zauważyłam kopertę. Z Hiszpanii. Byłam zaskoczona, ale z drugiej strony nie mogłam powstrzymać swojej ciekawości i zaczęłam czytać zawartość. Po chwili zaniemówiłam, a z oczu zaczęły płynąć łzy. To było niemożliwe. Załamałam się. W mawiałam sobie fakt, że źle zrozumiałam, co tam było napisane ale z drugiej strony 6 lat nauki hiszpańskiego nie mogło pójść na marne. Wtedy stwierdziłam, że zachowanie mojej mamy może mieć coś wspólnego z tym listem. Czym prędzej zbiegłam na dół i rzuciłam kopertę na stół.
Po około 30 minutach podróży byliśmy na miejscu. Jak zawsze przywitała nas moja mama. Była bardzo szczęśliwa, że w końcu udało mi się znaleźć tak porządnego faceta jakim jest Bartek. Wiedziała, że na taką miłość czekałam całe swoje życie. Cieszyła się razem ze mną. Ale dziś wyglądała na jakąś przygnębioną. Zaczęłam się o nią martwić. Dopytywałam każdego, ale moje próby nie odniosły skutku. Jeszcze przed wyjazdem postanowiłam iść do swojego dawnego pokoju i zabrać parę rzeczy. Wracając na dół zauważyłam kopertę. Z Hiszpanii. Byłam zaskoczona, ale z drugiej strony nie mogłam powstrzymać swojej ciekawości i zaczęłam czytać zawartość. Po chwili zaniemówiłam, a z oczu zaczęły płynąć łzy. To było niemożliwe. Załamałam się. W mawiałam sobie fakt, że źle zrozumiałam, co tam było napisane ale z drugiej strony 6 lat nauki hiszpańskiego nie mogło pójść na marne. Wtedy stwierdziłam, że zachowanie mojej mamy może mieć coś wspólnego z tym listem. Czym prędzej zbiegłam na dół i rzuciłam kopertę na stół.
- Co to jest? Możecie mi wytłumaczyć do
jasnej cholery o co w tym chodzi- cała się trzęsłam, gdy wypowiadałam te słowa.
Bartek był zdezorientowany
- Wiki – zaczęła matka. Przepraszamy. Ale
to wszystko co jest w tym liście, to prawda – wykrztusiła wreszcie z siebie.
Nic źle nie zrozumiałaś
- Cooooooo? – krzyknęłam ile sił w płucach. Tato powiedź, że to nieprawda, że to pomyłka – mina ojca nie wskazywała na inną odpowiedź. Zaczęłam opadać na podłogę, ale Bartek zdążył mnie złapać i podtrzymał. W tym momencie cały mój świat zawalił się…
No i jest pierwszy rozdział. Nie jest długi, bo w końcu to początek i dopiero się rozkręcam xD ale mam nadzieje, że przypadnie do gustu. Jeżeli macie jakieś sugestie to piszcie w komentarzach, na pewno wezmę to sobie do serca.
Jak słodko się zaczęło *.* Umm.. śniadanko do łóżka ! Spełnienie marzeń ! :D Ciekawe co było w tym liście, że wywołało taką reakcję u Wiki.. Czekam na następny ! :*
OdpowiedzUsuńZaciekawiłaś mnie i to jeszcze jak :D Śniadanie do łóżka.. aż dzień staje się radośniejszy ^^ Jestem ciekawa, co było w tym liście... Dodaj szybko następny! ^^
OdpowiedzUsuńNo jaki on kochany i jaki troskliwy.. *-* Ideał! Biedna Wiki,chyba się domyślam co tam jest w liście,ale pisz szybko abym się dowiedziała!<3
OdpowiedzUsuń^^ mam nadzieję że szybko piszesz ;)
OdpowiedzUsuńOjeeeej *___* Początek zajebisty !
OdpowiedzUsuńCo ona tam takiego przeczytała ? Idę czytać dalej by się dowiedzieć <3